piątek, 24 czerwca 2011

Dlaczego hiszpański?

¡Hola! Me llamo Magda. Yo soy de Polonia.
¿Que tal?

Oficjalnie dzisiaj mija mój 3 dzień nauki hiszpańskiego. Tak, mam zamiar odliczać każdy dzień, bo nie chcę porzucić raz obranej ścieżki.
Moja historia z tym językiem jest bardzo długa. Od wielu, wielu lat - ponad dwudziestu miałam zamiar nauczyć się tego języka. A wszystko tylko i z powodu poety Federica Garcia Lorki. Jako licealistka obejrzałam o nim film i zaczęłam myśleć o iberystyce. Niestety moich rodziców nie było stać na korepetycje z angielskiego, a sama nauka w szkole to było za mało - nie mam niestety talentu do języków, a do tego panicznie boję się mówić w obcych językach. Jeśli zaś chodzi o rosyjski, to rusofob ze mnie.   Więc dość szybko do mnie dotarło, że nie mam szans dostać się na te studia. Mój pierwszy kontakt z językiem w liceum ograniczył się do 1 lub 2 zajęć kółka, które niestety dość szybko upadło z braku chętnych. Mam do dzisiaj książkę - brzydką, szarą Habla con nostros. Potem wpadłam w wir innych studiów, dzieci, kolejnych studiów, dzieci, pracy, chorób, itd - czyli zwykła dorosłość. Co jakiś czas przychodziło mi do głowy, by zapisać się na jakieś korepetycje. Jednak kończyło się na zakupie kolejnego samouczka. Nie starczało czasu, motywacji, brakło odpowiednich metod nauki oraz przykładu płynącego z góry.  
Nie było internetu ;-) A raczej nie pomyślałam, by w internecie szukać "grupy wsparcia" dla samouków językowych.
Po co to piszę? Mam nadzieję, że jak za miesiąc, dwa, sześc lub dziesięć tutaj zajrzę, nie będzie mi wstyd, że publicznie się obnażyłam i porzuciłam cel zanim go osiągnęłam.

Dlaczego więc uczę się hiszpańskiego? By udowodnić sobie, że potrafię!

Jak idzie shadowing? Niestety nie spełniam jednej z podstawowych zasad - nie chodzę w czasie słuchania. Niestety jedyny odtwarzacz płyt mp3 mam w laptopie, więc ciężko by było z nim spacerowac. 
Wszystko co wiem o tej metodzie zaczerpnęłam z bloga Ev, ale wciąż nie  jestem pewna czy "scriptorium" powinnam robić tylko do nowej lekcji czy też do wszystkich poprzedzających.  

Dodatkowo łączę stare hobby (robienie na drutach) z nowym i wczoraj podczas dziergania obejrzałam 4, a dzisiaj 2 odcinki serialu Yo soy Bea - czyli Brzydula. To nic, że na razie rozumiem tylko kilka słów. Szczerze się ucieszyłam, gdy udało mi się wyłapać zdanie: ?Como te llamas?

Muszę tylko jeszcze dowiedzieć się jak sprawić by moja klawiatura posiadała hiszpańskie znaki.

¡Adiós!

PS. Bardzo się cieszę z pierwszego komentarza na moim nowym blogu. Dziękuję Irciu. I miło mi, że mam już dwóch obserwatorów: Ircia i Ksy.

4 komentarze:

  1. Witaj:) - co do hiszpańskiego -jeśli znasz trochę angielski to polecam to:
    http://www.bbc.co.uk/languages/spanish/mividaloca/
    Naprawdę wciąga: świetna zabawa, nauka i powtórka angielskiego, jakby co to na swoim blogu wynotowuję słówka z kursu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje bardzo za miejsce w Twojej liscie blogow!

    Jak dla mnie (i wielu innych nauczycieli) shadowing to kolejna moda, lub jak kto woli - metoda, wymyslona przez kogos kto nie mial innego pomyslu na publikacje naukowa.

    Jesli chodzi o nauke hiszpanskiego, to tutaj sposob, ktory dzialal w moim przypadku:

    - ksiazka wyjasniajaca gramatyke (nie wiem nistety jakie sa dostepne na rynku polskim)
    - 501 Spanish verbs
    - slownik
    - wykucie 10 nowych slow dziennie: 3 czasownikow (we wszystkich formach i czasach), 3 rzeczownikow, 2 przymiotnikow, i 2 innych slowek.
    - ukladanie zdan w tymi slowami - we wszystkich mozliwych czasach i kombinacjach pojedynczych i mnogich, itp, itd.
    - prowadzenie codziennego pamietnika, na poczatku chocby wyliczanie o ktorej godzinie wstalam czy co jadlam na obiad, czy co widzialam w sklepie.
    - sprawdzenie wysilku przez native speakera.

    Uzywam tej metody do nauki wszystkich moich jezykow. Jest szybka i skuteczna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ircia, dzięki, tę stronę mam w swojej linkowni.

    Dwakoty, fajnie piszesz i bez nadęcia o tak modnym ostatnio kraju, że jak mogłam go sobie nie dodac do ulubionych ;-)
    Z porady skorzystam, ale chyba przy innym języku, może włoskim. Teraz postanowiłam poeksperymentować, zwykle uczyłam się metodą "gramatyczną" (mam za sobą NKJO i pracuję w nauczaniu początkowym).

    OdpowiedzUsuń
  4. dwakoty - zanim Ty i inni nauczyciele zaczniecie sie wypowiadac o metodzie shadowing to proponuje dowiedziec sie cos wiecej o tworcy tej techniki, posluchac tego co ma na ten temat do powiedzenia i doglebnie ta metode przeanalizowac... a najlepiej w ogole nauczyc sie tej metody i jej sprobowac.. bez zaglebienia sie w nia na prawde trudno jest ja zrozumiec i wydaje sie bardzo skomplikowana. A jak sie nie ma o czyms pojecia to najlepiej to podsumowac, ze to kolejna nic nie warta moda.. Nauczenie sie tej metody w takim stopniu, zeby wykonywac ja prawidlowo zajmuje bardzo wiele czasu i bardzo wiele osob ma problem z dokladnym jej zrozumieniem. Wiec wszelkie niepowodzenia w zwiazku z ta metoda moga wynikac chyba jedynie ze wzgledu na nieprawidlowe i niepelne jej stosowanie.
    A ten 'ktos' kto ta metode 'wymyslil, to wcale nie jest taki bylekto i sobie tego nie wymyslil, ale doszedl do tego po wielu latach nauki jezykow obcych i eksperymentowania z najrozniejszymi materialami i technikami..i co ciekawe ja sie tej metody nie nauczylam z zadnej publikacji, ale z darmowych wyjasnien w postaci filmikow na youtube, ktore sporzadzil sam profesor. A jesli na tym zarobi to tylko dobrze dla niego bo jest to wspaniala metoda.

    makneta - co masz na mysli mówiąc "nowa" lekcja? Zakładając, że uczysz się tą metodą 10 lekcji dziennie. Codziennie dodajesz jedną nową i do tej lekcji robisz tylko blind shadowing. Codziennie tez (mniej więcej codziennie bo to tak na prawde zależy jak się czujesz z przerabianym materiałem) odrzucasz jedną lekcje. Ta ostatnia lekcja, którą odrzucisz już przesunęłaś we wcześniejszych dniach przez wszystkie kolejne etapy shadowing, codziennie przeskakując na nowy kolejny etap. Dochodzisz do ostatniego etapu- lekcję zapisujesz i kolejnego dnia mozesz przejsc do jeszcze kolejnego punktu, czyli zapisanie tekstu bez odniesienia do podrecznika. Po czym spokojnie mozesz odrzucic ta lekcje z uczonej dziennej serii. W zaleznosci jakie masz odczucia mozesz dokonac zapisu jednego dnia, po czym zapisac od razu bez odniesienia do podrecznika, ale to na prawde zalezy juz od Ciebie. Regula jest taka, ze zapisujesz zawsze lekcje ostatnia. Przynajmniej ja to tak rozumiem. I jesli masz problem ze zrozumieniem czy stosowaniem metody shadowing to mozesz napisac u mnie na blogu albo na maila (evageliamylonaki@gmail.com) jesi bede tylko umiala to chetnie pomoge. Metoda shadowing przynajmniej w moim odczuciu jest najlepsza istniejaca metoda i watpie czy teraz kiedy juz ja znam bede w ogole chciala kiedykolwiek eksperymentowac z czyms innym. :)

    OdpowiedzUsuń