poniedziałek, 11 lipca 2011

Brak dyscypliny

Kręcę się jak pies biegający za własnym ogonem. Chcę zrobic wszystko na raz i w rezultacie nic nie wychodzi.
Od dzisiaj (a raczej od jutra, bo dziś mało spałam i padam na twarz) wprowadzam plan minimum.

Angielski
1. Shadowing - 30 minut - materiał: Harry Potter 1 - mam książkę i po polsku i po angielsku oraz mp3

2. 10 - 15 zdań do Anki i wyznaczona powtórka.

Hiszpański
1. Shadowing - 30 minut - materiał: Assimil

Japoński
1. Shadowing - dzisiaj zrobiłam blank shadowing do pierwszej lekcji. Codziennie będę dodawała jedną lekcję.
2. Nauka kanji wg Heisiga - 5 dziennie.

To minimum.

Ponieważ zależy mi na szybszym postępie w hiszpańskim niz w japońskim (stwierdziłam, że japoński to proces długotrwały i raczej dla przyjemności będę się uczyc) i dodatkowo mam wakacje, więc trochę więcej czasu to dodatkowo będę starała się poświęcic ok 1,5h na słuchanie książek i tutaj też na tapecie Harry Potter ;-). Słucham po hiszpańsku patrząc na polski tekst. Początkowo chciałam każdą stronę konfrontowac z zapisem hiszpańskim i  znalazłam taką stronę, zainstalowałam sobie na przeglądarce aplikację Globefish i nie muszę wertowac słownika (którego i tak nie mam), by znaleźc znaczenie słowa. Jeśli nie podoba mi się tłumaczenie to sprawdzam jeszcze na Spanishdict (tyle, że tu tłumaczenie tylko na angielski). 
Ale teraz mam zamiar przesłuchac całą książkę tylko patrząc na polski tekst. Potem będę słuchac i porównywac oba teksty.
Bazuję tutaj na metodzie Listening-Reading, ale ja nie mam aż tyle czasu, więc jest to tylko dodatkowa aktywnośc.

Całkowicie przeniosłam się z oglądaniem do internetu i  dla przyjemności zmieniam tylko języki i albo oglądam po angielsku Shameless, albo po hiszpańsku Yo soy Bea, albo j-drama - zaczęłam oglądac Hanazakari no Kimitachi, ale wszystkie te filmy muszę dozowac - odcinek dziennie, maks dwa, bo potrafię oglądac do 4 rano, a potem ciężko wstac i zajmowac się rodzinką.



6 komentarzy:

  1. Znam ten ból. Dla ambitnych zawsze jest za mało czasu, dlatego sam przestałem się tym przejmować i zacząłem bawić się nauką. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbym czytała o sobie... Języki wciągają niczym bagno, nawet jeśli traktuje się to jako zabawę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez znam ten bol, a konkretnie to "bo potrafię oglądac do 4 rano, a potem ciężko wstac i zajmowac się rodzinką." moja pasja rujnuje mi zycie.... :(

    OdpowiedzUsuń
  4. "Hanazakari no kimitachi e" - to poprawny tytuł;) Polecam jeszcze "Buzzer Beat", a z takich jednoodcinkowych, to "Spring Story". Zresztą, to moje subiektywne wybory, do odkrycia jest całe mnóstwo wszak. Zależy, czego szukamy, wątków romantycznych, komediowych, sensacyjnych czy czego jeszcze.

    Hm, ja totalnie nie w temacie jestem pewnie, ale... co to jest owe "shadowing"?

    OdpowiedzUsuń
  5. Otrzymujesz ode mnie nominację do One Lovely Blog Award:)
    Szczegóły na: http://ircia-mojeszczescie.blogspot.com/
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. O ja pikuję! Tego o Tobie nie wiedziałam! To niesamowite, że lubisz uczyć się języków, ja niecierpię, ale muszę, w moim wieku i z moim wykształceniem wstyd nie znać angielskiego. I męczę się z tym okrutnie od prawie 2 lat mam kurs i wielkich postępów nie ma.
    Jak plan minimum? Ja mam projekt 6 tyg. i codziennie trenuję słówka z ang. jakieś efekty tego widzę.
    A Twój wpis, mimo że po polsku to prawie nie rozumiem, co to "shadowing?
    A i jeszcze napisz, jak dajesz radę to wszystko robić...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń