piątek, 8 lipca 2011

Od przybytku głowa nie boli?

Mówią, że od przybytku głowa nie boli.
Chyba to jednak nie prawda.

Bardzo dziękuję osobie podpisującej się litera za linki do dram i do strony Kanji a day I tak o to wsiąkłam w oglądanie dram. Obejrzałam na razie z polskimi napisami Hana Yori Dango. Posłuchałam języka, w między czasie, jak ściągały mi się kolejne odcinki uczyłam się znaków Hiragana i przeczesywałam internet w poszukiwaniu ciekawych stron o języku japońskim lub podręczników do japońskiego.
Z jednej strony coraz bardziej pociąga mnie ten język, a z drugiej przeraża. Na razie zamówiłam Assimila do japońskiego i postanowiłam się dalej uczyc Hiragany oraz Katakany oraz stopniowo Kanji, a później będę się martwiła gramatyką - chociaż sama odmiana czasownika byc w czasie teraźniejszym nie jest taka zła - tylko trzeba zaimków się nauczyc ;-)

Chętnie bym stopniowo wrzucała zdania po japońsku do Anki, ale jeszcze nie zastanowiłam się nawet jak to się technicznie robi.

Tyle, że na dalszy plan odszedł hiszpański, a szkoda. Nawet nie miałam czasu na Assimila ostatnio.
Muszę to sobie bardziej szczegółowo opracowac - w minutach chyba? A przede wszystkim nie oszukiwiac się, ze oglądanie dram to nauka :-) I tak o to uczenie się 2 języków na raz jest trudne, a co dopiero 20.

3 komentarze:

  1. Czołem, Makneta.
    Nie przestawaj oglądać dram! Tak długo, jak mówią tam po japońsku, to JEST nauka japońskiego. I uwierz lub nie, to samo dotyczy anime, a ci, którzy twierdzą inaczej, tak naprawdę nie uczyli się japońskiego. Wiem, co mówię, bo praktycznie całe moje rozumienie ze słuchu wzięło się z oglądania telewizji. Poza tym, hej, póki nie mamy tłumów Japończyków do wykorzystania, telewizja jest naszym najlepszym sprzymierzeńcem w nauce. Nie rezygnuj z tego.

    Assimila z japońskiego nie znam, ale mam nadzieję, że jest treściwy, więc mogę tylko życzyć wytrwałości. W razie potrzeby służę pomocą z Anki.

    Pozdrawiam,
    Piotrek T.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do japońskiego to mi wręcz niewiarygodnie dużo dało to : http://www.genkienglish.net/genkijapan/menu.htm i ukochany youtube na którym jest mnóstwo materiałów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, tak, dramy są genialne! Piotrek ma świętą rację. Sama zauważyłam na zajęciach z konwersacji, że zupełnie inaczej rozmawia mi się po obejrzeniu x odcinków Death Note'a... Jakoś tak swobodniej to wszystko przychodziło. Nie traktuj tego jak straty czasu! Wprawdzie sama mam często takie podejście i ogarniają mnie wyrzuty sumienia, że "nic nie robię", ale zaraz przypominam sobie, że wcale nie, uczę się przecież... :)
    Z drugiej strony, nie jestem na 100% pewna czy to działa na poziomie początkującym, kiedy jeszcze niewiele wyłapujesz. Ale na pewno COŚ daje. A jaka przyjemność!

    Aha. Jeszcze jedno: niech Cię japoński nie przeraża. On tylko udaje taki trudny. Jest zupełnie inny, ale zupełnie logiczny (no... w większości) i po pewnym czasie mózg przestawia się na inny szyk zdania, myślenie, znaki... Mała rada (którą żałuję, że nikt się ze mną nie podzielił kiedy jeszcze był na to czas, ech!): ucz się czasowników od razu z partykułami, z jakimi się ich używa. Często to z niczego nie wynika i jest typową pamięciówką: bo tak jest i już!

    OdpowiedzUsuń